Zapisz swoję ulubione piosenki

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Życie jest diabła warte 
poza Szopenem, Mozartem;
poza Słowackim i Mickiewiczem
jest w ogóle niczem.

Ja nie, żeby pisać Sonety,
nie żeby Króla Ducha
sercem poety
pragnę posłuchać...

Czego? no, Wisły, no, oczywiście,
kiedy brzozowe liście,
jeszcze nie bardzo zielone,
jeszcze onieśmielone,
a już kładą się na ziemię, na wodę,
w białodrzewiu hodując urodę,
i wiem, że przyjdę, zobaczę
i że się na nowo rozpłaczę,
że takie zielone i młode.

No, na przykład sosny
albo klony, przyjacielskie, klony!
Jestem radosny,
bo klon jest zielony.

Życie jest diabła warte,
jeżeli nie jest uparte,
no bo trzeba, przyjaciele wrócić,
wszystko tam zmienić, odwrócić
żeby sosny szumiały nad Wisłą
i żeby słońce zabłysło
w złocie zboża, w broni hartowanej,
w oczach bliskich, we krwi przelanej,
nad Mazowsza równiną otwartą
i żeby żyć było warto.


Ja nie chcę Palestyny, 
Syrii, Iraku, Egiptu,
od cyprysów wolę kaliny,
wolę brzozę niż eukaliptus.

Sosny tutejsze nie te,
kwiaty tutejsze nie tamte,
innego przyślijcie poetę,
żeby się cieszył Lewantem.

Tutaj historia zamarła,
tutaj dzieje są Made in Britain
tam Warszawa skacze do gardła
jak brytan!

Wśród wierzb płaczących strumienie
tamtędy płyną,
walczą tam bezimiennie
i beztrumiennie giną.

Tam giną ludzie, miasta, stolice,
tam naród w walce
a ja tu chodzę,
depczę jerozolimskie ulice
i gryzę palce.

Ja chcę kiedyś... na Żoliborzu...
choćby na krótko...
Jeśli nie
nad Śródziemnym Morzem
zdechnę ze smutku.


Obłoki obłąkane,
kolory pokłócone,
drzewo przed oknem złamane
i widzę żonę.

Czarnieckiego 80,
parter z ogródkiem.
"Czy przyjdzie na obiad, czy gdzieś się
zawieruszy?" myśli ze smutkiem.

A ja idę z autobusu "M",
bo muszę,
bo już siebie odnalazłem i wiem,
gdzie mam duszę.

Żona wygląda przez drzwi od ogrodu,
w oczach niepokój,
a ja myślę: "Kochana, młoda,
i w sercu spokój".

Pięć lat tułaczki, więzienia,
ona Oświęcim...
Jakże gorzki ten na do widzenia
wiersz o "świętej pamięci".